![Strzał w dziesiątkę! Legia wygrała ze Śląskiem 2:0 [Wideo]](https://cdn.legia.com/variants/YNxQWJ5wRvL8YASVAdYycLDV/545c15e9cca6f06af6246aeb5cf03b7aca3451e6443595cf6ef7e6b628d6481e.jpeg)
Strzał w dziesiątkę! Legia wygrała ze Śląskiem 2:0 [Wideo]
Legia Warszawa wygrała ze Śląskiem Wrocław 2:0 w meczu 31. kolejki PKO Ekstraklasy.
Autor: Jakub Jeleński
Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Jakub Jeleński
Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa
Legia Warszawa wygrała 2:0 ze Śląskiem Wrocław i ponownie prowadzi w ligowej stawce z dziesięcioma punktami przewagi.
Śląsk Wrocław rozpoczął od dwukrotnego zagrożenia Legii z rzutów wolnych pod jej polem karnym, ale za każdym razem przytomnie interweniowali obrońcy. Pierwszy groźny strzał oddała jednak Legia, gdy w 7. Minucie spotkania Luquinhas podaniem w uliczkę uruchomił Jose Kante, a napastnik wpadł w pole karne i z ostrego konta uderzył na bramkę, jednak jego strzał wyłapał Putnocky. Wojskowi ponownie spróbowali zaskoczyć bramkarza po kwadransie gry, ale i tym razem golkiper okazał się górą w starciu z Valerianem Gvilią, usiłującym pokonać go strzałem głową.
Wojskowi naciskali coraz mocniej, ale w 22. Minucie byli bliscy nadziania się na kontrę Śląska. Pod pole karne popędził Exposito, ale w ostatniej chwili zablokował go Igor Lewczuk, rozpoczynając tym samym błyskawiczny atak Legii. Świetne dogranie przed szesnastką otrzymał Domagoj Antolić, minął dwóch rywali, ułożył sobie piłkę na nodze i posłał strzał w górny róg, który jednak poszybował minimalnie nad poprzeczką.

Goście odpowiedzieli groźnym uderzeniem Mączyńskiego z dystansu, za moment Igor Lewczuk musiał ratować zespół przytomnym wybiciem na róg spod nóg stającego z Majeckim sam na sam Exposito, a bramkarz Legii został sprawdzony po bardzo niebezpiecznym dośrodkowaniu z kornera, które wypiąstkował daleko poza własne pole karne.
W 32. Minucie nastąpiła wymuszona zmiana w zespole Legii – uraz Jose Kante uniemożliwiał mu dalszą grę, więc na murawie pojawił się Tomas Pekhart. To jednak nie on miał największy udział w akcji z 35. Minut. Piłkę w pole karne posłał z prawego skrzydła Marko Vesović, tam po zamieszaniu trafiła ona pod nogi Valeriana Gvilii, a Gruzin wykorzystał moment nieuwagi defensywy z Wrocławia i płaskim strzałem dał Legii wymarzone prowadzenie!
Wojskowi nie mieli szczęścia do wejść rywali, bo tuż przed przerwą bardzo ostro został potraktowany Marko Vesović i w asyście sztabu medycznego musiał zejść z boiska. Okazało się, że Czarnogórzec nie da rady kontynuować gry i w przerwie zastąpił go Paweł Stolarski.

Legioniści groźnie zaatakowali tuż po gwizdku rozpoczynającym drugą część spotkania. Świetnie piłkę pod naszym polem karnym przejął Luquinhas, zagrał ją do biegnących środkiem partnerów, a tam Antolić znakomicie rozciągnął ją do wbiegającego w szesnastkę gości Wszołka. Skrzydłowy wjechał w pole karne na pełnej prędkości, złamał do środka i znajdując się w wymarzonej sytuacji… uderzył piłkę nieczysto tak, że poturlała się ona w ręce golkipera.
W 53. Minucie Putnocky nie mógł już jednak zrobić absolutnie nic. Paweł Wszołek zrehabilitował się za nieudany strzał znakomitym dośrodkowaniem na głowę Pekharta, ten strącił piłkę wbiegającemu w tempo Gvilii, a Gruzin strzałem z woleja zdobył swój dublet, dając Legii dwa gole przewagi nad rywalem!
Wojskowi naciskali nieustannie, ale trzeba oddać Śląskowi, że i on potrafił groźnie przedrzeć się pod nasze pole karne. Ataki obydwu ekip często kończyły się jednak na 20. metrze od bramki rywala. Ciekawiej zrobiło się kwadrans przed końcem meczu, gdy fantastyczny rajd Gvilii przed polem karnym powstrzymał Żivulić. Kłopot w tym, że wyciągnął Gruzina równo z trawą, a że miał już na koncie kartonik, arbiter wyrzucił go z boiska. Sprawiedliwość strzałem z rzutu wolnego chciał wymierzyć sam poszkodowany, ale uderzył prosto do koszyka Putnocky’ego.

Od tej pory gra toczyła się głównie w środkowej strefie, a piłkarze obu zespołów uderzali na bramkę rywali stosunkowo rzadko i raczej niecelnie. Wojskowi kontrolowali mecz, a bardzo groźną akcję przeprowadzili w końcówce. Znów dała o sobie znać prawa strona, skąd Paweł Wszołek dośrodkował piłkę na głowę Gvilii, Gruzin uderzył jednak zdecydowanie zbyt nieczysto, by myśleć o hat-tricku, ale strącona futbolówka spadła jeszcze pod nogi Luquinhasa. Brazylijczyk z całej siły huknął po ziemi, jednak lecącą do bramki piłkę wślizgiem wybił Musonda. Był to ostatni akcent tego meczu. Za moment arbiter zakończył spotkanie, a Legia zasłużenie dopisała sobie w tabeli trzy punkty, odskakując goniącemu ją Piastowi na 10 oczek.

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)
Gole: Gvilia (35', 53')
Legia Warszawa: Majecki – Vesović (Stolarski 46'), Jędrzejczyk, Lewczuk, Karbownik – Antolić (Slisz 74'), Martins – Wszołek, Gvilia, Luquinhas – Kante (Pekhart 32')
Rez. Muzyk, Slisz, Wieteska, Cholewiak, Pekhart, Sanogo, Novikovas, Stolarski, Rocha
Śląsk Wrocław: Putnocky – Musonda, Puerto, Tamas, Stiglec – Żivulić, Mączyński – Marković (59. Pich), Chrapek (74. Gąska), Płacheta (80. Bergier) – Exposito
Rez. Kajzer, Celeban, Pawelec, Łabojko, Boruń, Gąska, Pich, Bergier, Rajcević
Żółte kartki: Wszołek (32'), Vesović (38'), Stolarski (61') - Żivulić (37', 75'), Mączyński (83'), Gąska (90')
Czerwone kartki: Żivulić (75')
Zapis konferencji prasowej obydwu trenerów:
Skrót i bramki z meczu Legia - Śląsk (2:0):
Autor
Jakub Jeleński



















